• Wpisów: 410
  • Średnio co: 4 dni
  • Ostatni wpis: 1 rok temu, 10:58
  • Licznik odwiedzin: 53 624 / 1932 dni
 
pingerowyklubksiazki
 

"Zielony sweterek istnieje do dziś. Jest eksponatem w waszyngtońskim Muzeum Holocaustu.

Prawdziwa historia Krystyny Chiger – żydowskiej dziewczynki, której życie w czasie wojny ocalił Leopold Socha – polski kanalarz ze Lwowa. Przez 14 miesięcy pomagał i dawał schronienie ukrywającej się w kanałach grupie uciekinierów z getta. To, co wydawało się okazją do zarobku, stało się jednak heroiczną walką o życie ludzkie…

Tytułowa dziewczynka to ośmioletnia Krysia, która opowiada o pobycie w lwowskim getcie i codzienności w cuchnących kanałach. Jej historia jest pełna kontrastów – między przedwojennym, luksusowym życiem rodziny Chigerów a miesiącami spędzonymi w ciemności, brudzie i wilgoci. Ta książka jest zadziwiającym i budzącym nadzieję dowodem siły ludzkiego charakteru. Jest w niej wszystko: strach, rozpacz, miłość, modlitwa, zdrada, nadzieja, intymność…

Tę historię opowiada przejmujący film Agnieszki Holland „W ciemności”, wyprodukowany przez Studio Filmowe Zebra (w koprodukcji z Niemcami oraz Kanadą), z wybitną rolą Roberta Więckiewicza."

352x500.jpg


Tytułowa „Dziewczynka w zielonym sweterku” to sama Krystyna Chiger, autorka książki. Opowiada o tym, co przeżyła we Lwowie w czasie wojny. Kiedy zeszli do podziemi, miała zaledwie 8 lat, ale dobrze pamięta strach – tego się nie zapomina. Część jej historii to zlepek wspomnień innych mieszkańców kanałów. Sama nie byłaby w stanie zebrać wszystkiego, gdyż, jako mała dziewczynka, pewnych rzeczy nie zauważała, lub nie były dla niej istotne.

Opis życia w ściekach pod ziemią niejednego przyprawi o ciarki. Ja przez całą lekturę zastanawiałam się, jak to jest, że oni przeżyli? Jak silnym trzeba być, żeby przetrwać w tak nieludzkich warunkach? Przyznam, że sama zapewne bym nie dała rady. Wszechogarniający brud, smród, głód, szczury… Przypuszczalnie zrobiłabym tak jak wielu innych ukrywających się tam ludzi – wyszłabym na zewnątrz, na pewna śmierć.

Ta wstrząsająca lektura pokazuje jak wiele człowiek może znieść. Ukazuje piekło drugiej wojny światowej, wieczną ucieczkę Żydów, nieludzkie warunki, poniżenie. Ale pokazuje też jak przetrwać, nie tracić nigdy nadziei, potrafić zaufać innym ludziom. W czasie lektury czułam wielki podziw dla tych, co przetrwali i ogromną złość na tych, co zgotowali im ten los. Przeczytaj – może zmienić Twoje spojrzenie na wiele spraw.

Lolanta

***

Sądziłam, że czeka mnie ciężka lektura – mimo ważnych tematów nie przepadam za książkami o tematyce wojennej albo osadzonej w tych czasach, bo przeważnie ciężko mi się ją czyta, a i potrzebny jest na takie lektury czas i skupienie. Zaskoczyło mnie to, że jest tak dobrze napisana (zredagowana?), podzielona rozdziałami sprawiała, że szybciej się ją czytało, nie przynudzała (pardon!) detalami, skupiła się na historii „Dziewczynki w zielonym sweterku”.

A dziewczynką tą jest Krysia Chiger, Żydówka z Lwowa, która wraz z rodziną trafia do getta, a później na Leopolda Sochę, drobnego złodziejaszka, którego nawróciła dobra żona i córka, a który pomaga im zejść do kanałów i tam przeżyć. Poldek, jak nazywali go „kanalarze”, widział w nich szybki zarobek, ponieważ płacili mu za możliwość schronienia, za pomoc i za jedzenie, które codziennie dostarczał wraz z innymi, którzy skłonni byli przez czternaście miesięcy ukrywać prawdę i podporządkować swoje życie do rytmu dnia (a raczej nieustającej nocy) osób ukrywających się w kanałach.

Znamienne jest to, że rodzina Chigerów cierpi za swoje pochodzenie, a nie jest zbytnio religijna.. Skupiają się raczej na tradycji, kulturze, ale nie na modlitwach. Kiedy przestaje obowiązywać pakt o nieagresji to właśnie ich pochodzenie i wyznanie sprawi, że będą musieli walczyć o przetrwanie.

Jak silna jest wola walki? Ta lektura świetnie to pokazuje. Boli w pewnych momentach, skłania do refleksji. Ukazuje też jak musiała żyć ze sobą grupa ludzi, którzy w normalnych warunkach nawet by się ze sobą nie zetknęli, nie minęli na ulicy. Do czego popycha ich wola walki, zaszczucie, wszechobecny brud, smród, szczury i strach o własne życie.

Właśnie pojmowałam, że w naszym życiu nie ma miejsca na łzy. Później, kiedy ukrywaliśmy się w kanałach, blisko ulicy, na której bawiły się dzieci, nie mogłam płakać, bo zdradziłabym naszą obecność. Ale tutaj, widząc, jak moją kuzynkę i moją babcię zabierają na pewną śmierć, miałam oczy przepełnione łzami. Rodzice starali się być tacy dzielni, tacy silni. Byli tak skupieni na staraniach o przetrwanie naszej czwórki, że zbyt głęboki żal po tych, których straciliśmy, mógłby ich oderwać od celu . Nie musieli mi o tym mówić. Wszyscy byli bardzo smutni, myśląc, co spotkało Inkę i babcię, myśląc, co mogło się z nimi dziać potem, ale tylko tyle miejsca na smutek mogło być w nas. Usunęliśmy smutek z naszych umysłów. Nie dlatego, że nie kochaliśmy naszych bliskich, czy nie troszczyliśmy się o pamięć o nich. Nie z powodu braku szacunku albo obojętności. Nie – ponieważ nie było już więcej miejsca na łzy. Nie można było jawnie okazywać smutku. Nie w getcie, już nie. Dlaczego? Ponieważ każda osoba wokół przeżywała własny smutek. Wszyscy byliśmy świadkami, jak nasi bliscy, nasi przyjaciele byli zabierani na rzeź. Mogliśmy być pogrążeni w rozpaczy, ale w tym samym czasie mieliśmy nadzieję, że nie będziemy następnymi.

Potrzebna lektura, tym bardziej wstrząsająca, że prawdziwa, a jej bohaterką jest siedmioletnie dziecko, które musiało przedwcześnie dojrzeć i stawić czoła życiu. Cóż więcej można powiedzieć? To ludzie ludziom zgotowali ten los..

miss attitude

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    @Illusion: A my się cieszymy, że "popchnęłyśmy" Cię do przeczytania czegoś innego, a w dodatku, że się podobało :) To nie jest łatwa lektura, to fakt, ale czasem właśnie po takie warto sięgnąć, choć może zaboleć.
    L.
     
  •  
     
    To już któraś z kolei książka, po którą nie sięgnęłabym na pewno, gdyby nie PKK. Zazwyczaj wybieram książki lekkie, przyjemne, przy których mogę się zrelaksować. "Dziewczynka.." była więc dla mnie wyzwaniem. Leżałam wygodnie na łóżku, czy na leżaku w komportowym, bezpiecznym miejscu i aż było mi głupio czytać o losach Krysi, która jako małe dziecko wykazała się w tym trudnym czasie większą odwagą niż ja przez swoje całe dotychczasowe życie... Nie będę mówić ile razy musiałam się zatrzymać czytając, bo oczy nabiegły mi łzami, ile razy wracałam do poprzedniego akapitu, bo tak szybko się czytało, że miałam wrażenie, że nie udało mi się pojąć pewnych kwestii, a nie można było tak po prostu tego przeczytać na raz i zapomnieć.
    Cieszę się, że dzięki Wam ta książka trafiła w moje ręce. Warto przeczytać.
     
  •  
     
    o ja też :) brzmi bardzo ciekawie :)
     
  •  
     
    @Mój tajemniczy świat: Czytaj, bo warto :)
    L.
     
  •  
     
    @Bafka: Ja ciąż nie mogę uwierzyć, że człowiek może tyle wytrzymać :(
     
  •  
     
    Przeczytalam i podobnie jak was i mnie ta ksiazka bardzo poruszyla, mimo ze przeciez widzialam predzej film i wiedzialam czego sie spodziewac.
     
  •