• Wpisów: 410
  • Średnio co: 4 dni
  • Ostatni wpis: 1 rok temu, 10:58
  • Licznik odwiedzin: 55 428 / 1991 dni
 
pingerowyklubksiazki
 

“Bohaterem powieści jest mężczyzna cierpiący na bezsenność, Ralph Roberts. Im krócej sypia, tym dziwniej postrzega świat i ludzi wydaje mu się, ze zaczyna widzieć ich aury, a także tajemnicze istoty towarzyszące zgonom jego znajomych i przyjaciół. Tymczasem miasto jest rozrywane społecznymi zamieszkami spowodowanymi powstaniem szpitala, centrum opieki, w którym dokonuje się m.in. zabiegów aborcji. Inspirują je zrzeszeni w Pro-Life obrońcy życia nie narodzonych dzieci. Na czele ruchu stoi człowiek obłąkany, sadysta skazany za znęcanie się nad własną rodziną. Planuje on zamach na centrum i zgładzenie przebywających tam ludzi. Jest wśród nich chłopiec, w którego rękach spoczywa los wszechświata. Tylko Ralph dzięki swoim niezwykłym zdolnościom postrzegania może ich ocalić…”


lubimyczytac.pl/ksiazka/171717/bezsennosc

352x500-1.jpg


Uwielbiam Kinga, bo jest co uwielbiać. Potrafi podać najbardziej niewiarygodną historię w taki sposób, że jestem skłonna w to uwierzyć, ba!, zakochać się w bohaterach i z zapartym tchem śledzić ich losy. Dlatego ciężko mi przyznać, że ta książka jest dla mnie jedną z najsłabszych, jakie przeczytałam tego autora. Po jej przeczytaniu jestem skłonna uwierzyć w głosy ludzi, którzy twierdzą, że King jest zwyczajnie cholernie dobrym rzemieślnikiem. Bo tak, widać ogrom pracy przy tej książce, ale im głębiej, tym bardziej traci sens. Jest to ponad 600 stron historii, która nie porywa. Nie wiem, w którą stronę chciał iść King – czy miał być to horror (bo nie przestraszył w ŻADNYM momencie), czy thriller? Czekałam, aż historia nabierze rozpędu, ale snuła się, tak jak bohater – była nudna, a jej tytuł jest przekorny, no naprawdę mnie uśpiła. Recenzja krótka, ale nie mam nic więcej do dodania..
Miss Attitude

„Bezsenność” zaczęłam czytać akurat w krótkim okresie, kiedy sama miałam problemy ze spaniem. Przewracanie się z boku na bok i brak snu tym bardziej skłaniały mnie do sięgnięcia po tę książkę i pewnie bym to zrobiła, nawet gdyby nie była liście PKK. Trochę się początkowo obawiałam, bo Miss Attitude mnie wyprzedziła i już zdążyła oznajmić, że wyjątkowo ta książka to raczej lek na bezsenność. A ona uwielbia Kinga! Zmartwiłam się, ale cóż, jedna książka, wiele opinii, trzeba przekonać się samemu. Myślę, że dla kogoś, kto nigdy nie miał problemów ze snem i ich nie rozumie, ta książka rzeczywiście może być trochę, (hmmm, aż mi dziwnie, że to mówię o Kingu), nudna. Początek jest niespieszny, główną postacią jest stary człowiek, czyli mało atrakcyjny z punktu widzenia czytelnika, bohater. Ralphowi zmarła żona, a on w ponad miesiąc od jej śmierci zaczął mieć problemy ze snem. A dokładniej to z budzeniem się. Codziennie o kilka minut wcześniej. Dzień w dzień. Albo raczej noc w noc. I zaczyna widzieć aury…
Trudno jest mi określić w jednoznaczny sposób tę powieść, bo jednocześnie mi się podobała i nie podobała. Chociaż… nie jednak z naciskiem na podobała. Dlaczego takie mieszane uczucia? Jak na mój gust było zbyt wiele powtórzeń tych samych aspektów, jakby King przestał wierzyć w swoich czytelników i postanowił powtarzać im do znudzenia pewne rzeczy aż zrozumieją, o co mu chodzi. Kiedy już wszystko mniej więcej staje się jasne, on dla pewności po raz kolejny tłumaczy jak to jest z tymi aurami, że są takie kolorowe. Przez te właśnie powtórzenia książka momentami nużyła, bo nikt nie chce czytać wciąż tego samego tylko ubranego w trochę inne słowa.

Z drugiej jednak strony, widać było, że autor bawi się „Bezsennością”. Dodaje coraz to nowsze, charakterystyczne dla niektórych jego powieści kosmiczne watki. Ja akurat nie jestem fanką tych jego „ufoków” (i nie, nie mam tu na myśli zielonych ludków), ale momentami zabawnie było za ich pomocą śledzić, jaką ścieżką biegnie umysł mistrza. Np. to jak nadaje swoim postaciom właściwości superbohaterów – odmładza ich i uposaża w umiejętności karate pochodzenia kosmicznego. W sumie… ciekawie by było zobaczyć „Bezsenność” jako komiks.
Moja ocena: 6/10 (dobra)
Ciekawa jestem, jak wy odebraliście „Bezsenność”.
Lolanta

pingerowyklubksiazki.wordpress.com/(…)stephen-king-…

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    Uwielbiam Kinga. Jedyna książka, której fenomenu nie rozumiem to Lśnienie. I zastanawiam się co jest ze mną nie tak, przecież porwała tylu czytelników.
     
  •  
     
    @Obiektyw-NIEJ: "Pod Kopułą" uwielbiam, ale fakt, byłaby o wiele lepsza bez całej tej kosmicznej akcji. Jednak w przypadku "Bezsenności" sprawy tak szybko poszły w tę stronę, że nie dałoby się ominąć tych motywów, bo przecież generalnie to nie o tytułową Bezsenność w tym wszystkim chodzi.

    Lolanta
     
  •  
     
    @Pingerowy Klub Książki: Szkoda, że Broad Peak Ci nie podchodzi :( Ale rozumiem, bo mnie na przykład kompletnie nie porywa literatura żeglarska :)
     
  •  
     
    Od razu zastrzegam uczciwie, że nie skończyłam jeszcze czytać (ale jakieś 2/3 już za mną). Fabuła jest tak poprowadzona, że parę razy miałam ochotę przestać czytać. Jest nudno, co jakiś czas akcja siada, watki się urywają, są liczne powtórzenia. Gdy czytam o łysych doktorkach i te ich natchnione mowy, to przewracam oczami ;) Pierwsze strony są z kolei bardzo męczące, bo sama uwielbiam spać i męczyłam się razem z bohaterem jego bezsennością.

    Przy książce trzyma mnie tak naprawdę postać Ralpha, który ma krytyczne spojrzenie na to, co dzieje się dookoła i z nim samym. Lubię też Lois, dziarską starszą panią z charakterem.

    Dostrzegam pewne podobieństwo do fantastycznej książki Kinga "Kopuła" - małe senne miasteczko, w rzeczywistości wrzące pod pokrywką, oraz obecność postaci z zaświatów, która właściwie psuje akcję (najłatwiejsze wyjaśnienie braku logiki to umieszczenie ludków, które nami sterują).
     
  •  
     
    @Pollyanne: Oj, znam ten ból :/ Niedawno kupiłam ebooka następnej książki z naszej listy (Broad Peak) i też nie dałam razy przebrnąć. Kompletnie nie mój temat. A tak się starałam, miałam nadzieję, że mnie zainteresuje.

    A Kinga to się w sumie kupuje w ciemno, a tu tak niemiła dla Ciebie niespodzianka :(

    Lolanta
     
  •  
     
    Jestem wielką fanką Kinga i książkę tę czytałam jakoś ze dwa lata temu, a teraz nie znalazłam czasu by ją sobie odświeżyć ;) Natomiast pamiętam, że w ogólnym zarysie miałam dokładnie taką opinię jak Miss Attitude. Bardzo się wtedy zawiodłam, zwłaszcza że kupiłam własny papierowy egzemplarz :P
     
  •  
     
    @Pingerowy Klub Książki: Albo dla tych, co poszukują leku na sen :]
     
  •  
     
    @Garret: Taa? O to ja muszę przeczytać. Ciekawa jestem tej kontynuacji. Dallas jest u nas na klubowej liście ustawiony na 12 września, a Dreamcatcher też chyba gdzieś tam czeka u mnie na półce ;)
    Bezsenność na pewno najbardziej zachwyci tych, którzy lubią tę właśnie kosmiczność u Kinga.
    Lolanta
     
  •  
     
    W zasadzie to miałem podobne odczucia, ciągnęło się trochę i nużyło. Za to podobało mi się Dallas 63 czy Dreamcatcher. Ostatnio czytałem kontynuację Dr Sen i przyznam, że trzymało w napięciu, taka kontynuacja Lśnienia :)