• Wpisów: 410
  • Średnio co: 4 dni
  • Ostatni wpis: 1 rok temu, 10:58
  • Licznik odwiedzin: 53 624 / 1932 dni
 
pingerowyklubksiazki
 
"Książka – legenda, której niesłabnącą popularność przyniosła doskonała ekranizacja oraz niezapomniana postać głównej bohaterki, która nie ma sobie równych w całej historii literatury.
Rok 1861. Czas wojny secesyjnej – Ameryka przechodzi głębokie wewnętrzne przemiany, które na zawsze zmienią jej obraz. Świat Południa, wielkich plantacji, możnych panów i czarnoskórych niewolników odchodzi w zapomnienie, pochłaniany przez industrialną, nastawioną na przemysł rzeczywistość. Scarlett O’Hara, córka zamożnego plantatora bawełny z Georgii, ma zaledwie szesnaście lat, jednak jej duma, upór i energia wydają się nie znać granic. Kiedy jej ukochany Ashley Wilkes zaręcza się z inną kobietą, Melanią, dziewczyna na złość jemu i sobie wychodzi za mąż za jej brata. Jej małżeństwo nie trwa jednak długo, małżonek rychło umiera, zaś Scarlett sama musi dać sobie radę z przytłaczającą rzeczywistością. Życie południowców staje się nieustającą walką o byt. Dziewczyny nie interesuje wojna, nie interesuje jej polityka, ale to właśnie one wywrą niezatarte piętno na jej życiu… Małżeństwo dla pieniędzy, upadek dawnych wartości, wreszcie czająca się tuż obok miłość, którą tak trudno dostrzec w ciężkiej codzienności sprawiają, że Scarlett jest w gruncie rzeczy osobą nieszczęśliwą. Mądrość i wiedza o tym, co najcenniejsze, przychodzą jednak wraz z doświadczeniem."

352x500.jpg


Przeminęło z wiatrem Margaret Mitchell to jedna z moich ulubionych książek, więc nie spodziewajcie się ode mnie ani słowa krytyki. Kocham w niej wszystko: postacie, fabułę, humor, wojnę… Tak! Nawet wojnę w niej kocham. Margaret Mitchell napisała, według mnie, książkę doskonalą, w której nie śmiałabym skrytykować nawet jednym słowem.

To jedna z najpiękniejszych, najcudowniejszych powieści, z masą wyrazistych postaci, charakterów nie do podrobienia. Mamy tu dramat, komedię, historię i romans. Choć jest to bardziej literatura kobieca, to i panowie znajdą tu coś dla siebie, (choć nie wiem, czy ilość romansowych scen na grubość trzech tomów przedłoży się na cierpliwość mężczyzn ;))

Chyba najbardziej z całej książki lubiłam utarczki słowne Retta i Scarlett – a zapewniam, że tych było tam wiele. Tych dwoje pasowało do siebie jak przysłowiowe dwie polówki jabłka. Margaret Mitchell stworzyła postacie doskonałe, niemal jak żywe. Ich relacje opisane były szczegółowo i zabawnie, a pod koniec niestety, również dramatycznie.

Przeminęło z wiatrem jest jak stary przyjaciel, do którego powraca się po latach i odkrywa się, że nadal potraficie cudnie spędzać razem czas. To literatura, która według mnie wyznacza standardy pisania i powinna znajdować się w biblioteczce KAŻDEGO domu.

Moja ocena: 10/10 [arcydzieło!]

Lolanta


***

Do tej pory zabierałam się do klasyki jak pies do jeża. Były „Wichrowe wzgórza”, była „Nana”, była „Rozważna i romantyczna”..I żadna z tych książek mnie nie porwała. Owszem, potrafiłam dostrzec jej walory w każdej postaci, ale żeby czytać ją z wypiekami i zaliczyć do ulubionych pozycji? To nie. Przyznam, że „Przeminęło z wiatrem” ratuje moją klasyczną półkę.

Tłumaczenie jest trochę archaiczne i trąci myszką, ale ma to swój niezaprzeczalny urok. To, co jednak podobało mi się najbardziej, to obraz Południa, koniec ery dumnych plantatorów, wojna secesyjna (cały czas miałam przed oczami obrazy z serialu „Północ-Południe” z Patrickiem Swayze), opis zmian.

I główna bohaterka, której miałam ochotę strzelić z liścia jakieś pięćdziesiąt razy. Co za durne babsko, co za głupia dziewucha! Gdybym miała wskazać bohatera literackiego, którego najmniej lubię, to zdecydowanie byłaby Scarlett. Dojrzewała na kartach powieści, owszem, ale już, już, gdy myślałam, że zmiany idą ku dobremu, to robiła coś, co niwelowało całą moją sympatię. Była odważna, bezkompromisowa, walczyła o przetrwanie jak nikt inny, ale nie zmienia to faktu, że była próżna, nie zasługiwała na miłość tylu osób i  cieszyłam się z zakończenia. Wiem, jak mogłam!

Rett.. Och, Rett to jest mężczyzna z krwi i kości. Cyniczny, ale inteligentny, o dobrym sercu – takiemu facetowi oddałabym serce, ciało i duszę. Szczerze mówiąc bardzo przypomina mi mojego towarzysza życia :)

Przede mną jeszcze seans – ekranizacja. Mam nadzieję, że także wywoła we mnie sporo emocji, a to jest przecież wyznacznikiem dobrej lektury – kiedy gwałtownie poruszy strunę :) Myślę, że nie muszę nikomu tej pozycji polecać.

Moja ocena: 9/10 (wybitna)

miss attitude


Wpis na wordpress: pingerowyklubksiazki.wordpress.com/(…)margaret-mitc…

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    @Illusion: Końcówka łamie serce :(
    L.
     
  •  
     
    Kocham, kocham, kocham! Śmiałam się, płakałam i wpadałam w złość przy tej książce, wywarła na mnie duże wrażenie i zawsze będę mieć do niej sentyment :) Scarlett już przy pierwszych stronach ma się ochotę zdzielić siarczyście, podobnie jak rzucić ochoczo na Retta :D To jest mój ideał mężczyzny!
    Ekranizacja w niczym od książki nie odstaje. Rett tak cudowny jak powinien być, Scarlett zołzowata, egoistyczna i piękna. Tylko ta końcówka...
     
  •  
     
    @Pollyanne: Romans był, ale rzeczywiście nie taki klasyczny :) Według mnie Scarlett od dawna kochała Retta, tylko nie zdawała sobie z tego sprawy, wciąż wpatrzona w tego wymoczka Ashleya ;)
    Scarlett rzeczywiscie potrafi byc irytujaca i jest egoistka, temu nie da sie zaprzeczyć. Jest to jednak jedna z lepszych postaci literatury. Mam na myśli samą kreacje, a nie charakter bohaterki. M. Mitchell przedstawiła ją po prostu genialnie.
    Lolanta
     
  •  
     
    ...  Nie jest to jednak uczucie odwzajemnione, a gdy wreszcie w Scarlett budzi się miłość - jest już za późno. Więc dla mnie "PzW" to taki trochę anty-romans i to mnie w niej całkowicie uwiodło.

    Książkę oceniłabym również na 10/10 i chciałabym wyróżnić jeszcze jedną jej zaletę... Otóż nienawidzę powieści historycznych, a wojennych w szczególności. W "Przeminęło z wiatrem", które momentami prawie kronikarsko opisuje przebieg kampanii w ogóle mnie to nie raziło, a wręcz jestem niesamowicie zadowolona, bo WRESZCIE mam jakieś pojęcie na temat wojny secesyjnej - popularnym motywie w wielu książkach i filmach, którego nie byłam w stanie zgłębić sama, bo na historię mam po prostu alergię ;) Tak więc dla mnie lektura tej powieści była nie tylko niesłychanie przyjemna, ale też bardzo pożyteczna.
     
  •  
     
    @Bookhead: Dla mnie właśnie można nazwać tę powieść wieloma określeniami, ale nie "klasycznym romansem"! ;) Z wielu powodów: pierwszym jest to, że moim zdaniem "romansowaniu" poświęcono tu naprawdę mało miejsca co sprawia, że poleciłabym tę książkę nawet mężczyźnie... Gdyby nie fakt, że moim zdaniem żaden szanujący się facet nie zniósłby tylu stron perypetii takiej durnowatej bohaterki jak Scarlett.

    Boże jedyny, jakie to jest wstrętne dziewuszysko. Nie odmawiam jej posiadania jakichkolwiek zalet, ale ogrom wad sprawił, że wybitnie jej nie lubię i całkowicie zgadzam się pod tym względem z Miss Attitude, a zwłaszcza z tym, że "Dojrzewała na kartach powieści, owszem, ale już, już, gdy myślałam, że zmiany idą ku dobremu, to robiła coś, co niwelowało całą moją sympatię".

    W każdym razie, nie jest to klasyczny romans także dlatego, że tak naprawdę Rhetta i Scarletta nie łączy prawdziwa miłość. To, że on ją do niej czuje to inna para kaloszy.
     
  •  
     
    @Bookhead: A my się właśnie z pingera wynosimy, więc jak masz ochotę dalej czytać naszego bloga to kontynuacja będzie na pingerowyklubksiazki.wordpress.com
    Lolanta
     
  •  
     
    @jackstraw: Ja też mam taki zamiar. Dawno nie widziałam :)
    L.
     
  •  
     
    Klasyczny romans, a jednak nigdy nie znalazłam na niego czasu. Jak najprędzej muszę to zmienić !
    Jeśli będziesz mieć chwilę, zajrzyj do mnie :) dopiero zaczynam i jestem otwarta na wszelkie porady i wskazówki bookhead.pinger.pl/
     
  •  
     
    @Pingerowy Klub Książki: tzn. vivien i clark są cudowni, boscy i w ogóle najnajnaj, ale coś mi tam nie zagrało. coś mi się nie spodobało, po paru latach od obejrzenia nie wiem już nawet co :(
    może to pora odświeżyć sobie film :)
     
  •  
     
    @jackstraw: no coś Ty? A dlaczego? Ja kocham i książkę, i film :)
    Lolanta
     
  •  
     
    powiem jedno: kocham!
    choć ekranizacja mnie zawiodła :(
     
  •  
     
    @Bafka: Właśnie widziałam na lubimyczytac.pl Twoją niską ocenę tej książki i bardzo się zdziwiłam, bo dla mnie jest to powieść doskonała. Ale przecież nie wszystko wszystkim musi się podobać :)
    Lolanta
     
  •  
     
    To ja jestem jakas dziwna, bo mnie ta ksiazka strasznie nudzila. Co prawda czytalam ja kilka lat temu, wiec moze jakbym przeczytala teraz mogloby byc calkiem inaczej. Ale jakos nie kusi mnie by czytac to jeszcze raz.