• Wpisów: 410
  • Średnio co: 5 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 10:58
  • Licznik odwiedzin: 62 945 / 2329 dni
 
pingerowyklubksiazki
 

*Reading Challenge 2015 – A popular author’s first book – Gillian Flynn „Sharp objects”*

"Camille Preaker po krótkim pobycie w klinice psychiatrycznej wraca do pracy reporterki w „Daily Post” i otrzymuje zlecenie na artykuł o tajemniczych zabójstwach dwóch małych dziewczynek w jej rodzinnym miasteczku.

Z niechęcią wraca do wspaniałej wiktoriańskiej rezydencji, w której się wychowała, gdzie zaczyna ją prześladować wspomnienie tragedii z dzieciństwa. Stara się odkryć prawdę o brutalnych zbrodniach. Wszystkie tropy prowadzą jednak w ślepą uliczkę i zmuszają Camille do rozwikłania zagadki własnej przeszłości, której musi stawić czoło."

ostre-przedmioty-b-iext27917640.jpg


Przygodę z Gillian Flynn rozpoczęłam na odwrót – od jej najnowszej pozycji, czyli „Zaginionej dziewczyny”, przez „Mroczny zakątek”, aż do jej debiutu, czyli „Ostrych przedmiotów”. Gdyby nie wcześniejsze zetknięcie się z tą świetną autorką, to z pewnością przekonałaby mnie rekomendacja Harlana Cobena, który nazwał tę książkę „dowcipnym, eleganckim i fascynującym debiutem”, a samą autorkę „prawdziwym objawieniem”. Czy potrzeba czegoś więcej? Tylko dobrze podanej, porządnej historii z dreszczykiem. W tej pozycji to znajdziemy.

Camille Preaker, dziennikarka chicagowskiej gazety, wraca do rodzinnego miasta, aby napisać artykuł o dwóch zamordowanych dziewczynkach. Ring a bell? Skojarzenie nasunęło się samo, czyli Alicja Tabor z „Ciemno, prawie noc”. Jeśli dodamy do tego fakt, że dziennikarka musi zmierzyć się z wydarzeniami z przeszłości, między innymi ze śmiercią siostry, to podobieństwo wydaje nam się naprawdę spore. Ale na tym ono się kończy.

Camille ma za sobą pobyt w klinice psychiatrycznej, do której trafiła po wieloletnim okaleczeniu swojego ciała. Praktycznie całe pokryte jest bliznami, wyrytymi napisami, które sygnalizowały jej uczucia i i myśli w krytycznym momencie.

“Bo ja lubię się okaleczać. Tnę się, chlastam, wyrzynam, szatkuję, robię sobie sznyty. Jestem bardzo osobliwym przypadkiem. Mam w tym swój cel. Moja skóra krzyczy. Jest pokryta słowami – kucharz, ciastko, kiciuś, loczki – jak gdyby jakiś wyposażony w nóż amator uczył się pisać na moim ciele. Czasami, ale tylko czasami, się śmieję. Wychodząc z kąpieli, dostrzegam kątem oka wyryte na swej nodze słowo lalunia. Naciągam sweter i na nadgarstku widzę szkodliwy. Po co te słowa? Kilka koncepcji przyniosły tysiące godzin terapii z dobrymi specjalistami. To przeważnie kobiety, które działają w zgodzie z teoriami rodem z elementarza, opartymi na różnicach między szparką i ogonkiem. Albo nie ukrywają negatywnego nastawienia. Na swej skórze mam wyrytych jedenaście synonimów niepokoju. Pewność mam tylko co do jednego – że wtedy niezwykle ważne było, bym widziała na sobie te litery, a nawet nie tyle widziała, ile czuła. Na moim lewym biodrze płonie wyraz halka.”



Szybko dowiadujemy się więc od czego pochodzi tytuł „Ostre przedmioty” – od rzeczy, którymi bohaterka się cięła i których szukała, gdy znajdowała się w nerwowej i napiętej sytuacji. A powrót do wiktoriańskiej, surowej rezydencji w Wind Gap i matki, chłodnej, wręcz nienawistnej kobiety, nie wpływał dobrze na kruchą i wrażliwą istotę, jaką była Camille. Dlaczego więc tam wróciła, dlaczego nie uciekła, skoro wiedziała, że z powrotu nie wyniknie nic dobrego? Chciała udowodnić sobie oraz szefowi, że dziewczyna, która się tnie, także potrafi poważnie zająć się tematem.

Nie trzeba być psychologiem, żeby stwierdzić, że zaburzenia Camille są wynikiem traumatycznych wydarzeń z dzieciństwa oraz złymi stosunkami z matką, która nie poświęcała jej uwagi, a faworyzowała jej dwie młodsze siostry. Po śmierci jednej z nich jej uwaga skupia się na 13-letniej Ammy.

“Przez pewien czas tłumaczyłam sobie, że dystans Adory to postawa obronna, jaką przybrała po śmierci Marian. Ale tak naprawdę myślę, że ona zawsze miała z dziećmi więcej problemów, niż kiedykolwiek była w stanie znieść. Sądzę, że w rzeczywistości ich nienawidzi. Wciąż powraca do mnie, nawet teraz, to uczucie zazdrości, to oburzenie. Z jednej strony przypuszczalnie podobało się jej to, że ma córkę. Założę się, że kiedy była dziewczynką, marzyła o tym, że kiedyś zostanie matką, będzie rozpieszczać swoje dziecko i wylizywać je tak, jak kot chłepce mleko. Z taką właśnie żarłocznością podchodzi do dzieci. Osacza je. Na pokaz nawet ja byłam jej ukochanym dzieckiem. Kiedy minął okres jej żałoby po Marian, paradowała ze mną po mieście, uśmiechała się i żartowała, a nawet łaskotała mnie, rozmawiając z ludźmi na chodniku. Jednak po powrocie do domu znikała w swoim pokoju, jak niedokończone zdanie, a ja siedziałam na korytarzu, z twarzą przyciśniętą do jej drzwi, i rozpamiętywałam cały dzień, zastanawiając się, czym mogłam ją urazić.”



Ammy jest słodka i dziecinna. Ale tylko dla mamy – poza domem twardą ręką rządzi szkołą i swoimi przyjaciółkami, jest wulgarna i nie obcy jest jej seks i narkotyki. Ammy jest sprytna albo zaburzona, tak jak jej siostra i matka. Jej postać jest lekceważąca, przesadzona. Kokietuje i manipuluje rodzicami, pragnie uwagi i jest zazdrosna o tą, jaką poświęca się zmarłym dziewczynkom i jej siostrze.

“W szyderstwie Ammy wyczułam powiew desperacji i niewinności. Jak wtedy, gdy skarżyła się przy śniadaniu: „Szkoda, że to nie ja zostałam zamordowana”. Amma nie życzyła sobie, aby komukolwiek poświęcać więcej uwagi niż jej. A na pewno nie dziewczynkom, które nie mogły jej dorównać, kiedy jeszcze żyły.”



Autorka powoli odkrywa karty, nie toczy się typowe śledztwo. Powieść nie przypomina typowego thrillera, a raczej powieść kryminalną połączoną z thrillerem psychologicznym. Postacie drugoplanowe są albo wyraziste albo tak mdłe, że zastanawiamy się, co mają wnosić do historii. Jest zagadka z przeszłości, jest rozwiązanie morderstw, wulgaryzmy i szybka lektura – coś, czego potrzebowałam po klasyce. Rozwiązanie zagadki było jednak zbyt proste, spodziewałam się, że zabójcą okaże się pozornie bezpłciowy statysta, ale okazało się, że historia nie była aż tak zagmatwana. Nie zmienia to faktu, że to kawał dobrej historii, która trafiła do mnie bardziej, niż „Mroczny zakątek”.

miss attitude

Nie możesz dodać komentarza.